Podwyższony cholesterol we krwi to prawdziwa plaga. Szacuje się, że aż 70% Polaków ma problemy z za wysokim poziomem cholesterolu! Tylko niektórzy próbują coś z tym zrobić, jednak zwykle brak odpowiedniej wiedzy sprawia, że wszelkie działania nie przynoszą skutku. Często słyszymy, że aby obniżyć poziom złego cholesterolu (LDL) – należy ograniczyć spożywanie tłuszczów. Jaka jest prawda? 


    LDL – czyli tzw. „zły cholesterol” występuje w naszym organizmie w postaci dużych cząsteczek i małych.  To właśnie rozmiary cząsteczek cholesterolu w dużej mierze decydują, czy w przyszłości grozi nam zawał, czy udar. Winnymi są małe cząsteczki, które mają zdolność do akumulowania się w naczyniach krwionośnych, co jest główną przyczyną chorób niedokrwiennych i udaru. Z kolei duże cząsteczki cholesterolu (powyżej 25,5 nm) – są wychwytywane przez receptory w wątrobie, gdzie przechodzą normalny metabolizm. Małe cząsteczki są bardzo słabo rozpoznawane przez te receptory – często są zmuszane do zawracania do krwiobiegu, gdzie mogą przebywać aż do 5 dni. Dodatkowo są one wchłaniane przez makrofagi (białe komórki odpornościowe), co przyczynia się do narastania blaszki miażdżycowej. 

   Ważną grupą cząsteczek są VLDL – lipoproteiny wysokiej gęstości, które powstają poprzez połączenie apolipoprotein i trójglicerydów. Z nich powstają zarówno duże, jak i małe LDL. Dieta ma główny wpływ na ilość trój glicerydów uwalnianych z wątroby. W standardowym badaniu morfologicznym poziom VLDL wyrażony jest często przez podwyższony poziom trójglicerydów. Znaczny nadmiar trójglicerydów sprzyja tworzeniu małych LDL. Wszelkie więc produkty żywnościowe podwyższające gwałtownie poziom trójglicerydów nasilają tworzenie małych frakcji LDL. 

     Mówiąc „podwyższony cholesterol” należy pamiętać o kilku ważnych rzeczach. Po pierwsze – badanie morfologiczne wykonuje się na czczo, dlatego ciężko określić poziom cholesterolu występujący za dnia. A to właśnie po posiłkach wzrasta ryzyko zawału. Po drugie – całkowity cholesterol oblicza się standardowo z równania Friedewalda:

LDL = całkowity cholesterol – HDL – trójglicerydy

    Aby wynik równania był wiarygodny – HDL musi wynosić 40mg/dl (lub więcej), zaś poziom trójglicerydów nie może przekraczać 100 mg/dl. Każde odstępstwa zaburzają wyniki – przykładem jest cukrzyca, która daje bardzo niedokładne wyniki. Innym przykładem jest wariant genu ApoE, który koduje apolipoproteinę E – cząsteczkę związaną z transportem i metabolizmem cholesterolu. W przypadku dużej ilości małych cząsteczek LDL wynik także będzie zaburzony. 

    To, co najbardziej wpływa na poziomy trójglicerydów we krwi to węglowodany – zwłaszcza te o bardzo wysokim indeksie glikemicznym (IG). Wbrew powszechnej opinii, to wcale nie tłuszcze są przyczyną zawału serca i miażdżycy. Chociaż logiczne wydaje się obarczanie ich winą o całe zło – w końcu zbudowane są w trójglicerydów. Jednak te spożywane z tłuszczem blokują produkcję trójglicerydów w wątrobie. Organizm nasz bowiem może sam produkować te cząsteczki. Tak więc nawet duża ilość trójglicerydów dostarczana z pożywieniem nieznacznie podwyższy cholesterol w naszym organizmie – mamy przeciwko temu odpowiedni system obronny. Inaczej sprawa wygląda w przypadku węglowodanów. W swojej budowie nie posiadają trójglicerydów, więc nikt ich nie podejrzewa o podwyższanie LDL. Wszystko się zmienia jeśli znamy podstawy przemian biochemicznych w naszym organizmie. Węglowodany silnie stymulują wydzielanie insuliny, która z kolei uruchamia syntezę kwasów tłuszczowych w wątrobie. Wówczas następuję gwałtowny wypływ trójglicerydów do krwi. Jaki jest skutek spożywania dużej ilości węglowodanów? Nienaturalnie wysokie poziomy trójglicerydów, które mogą się utrzymywać w organizmie latami. Zdecydowanie najwyższy indeks glikemiczny ma pszenne pieczywo i makarony. Jeśli jemy na śniadanie chleb, na obiad ziemniaki albo makaron i na kolację znowu chleb – nasz cholesterol będzie niesamowicie wysoki. U osób z genetycznie upośledzoną przemianą LDL może dojść do tzw. niealkoholowego stłuszczenia wątroby. 

    Małe LDL powiązano z węglowodanami po raz pierwszy na Uniwersytecie Kalifornijskim. Ronald Krauss i współpracownicy wykazali, że wzrost węglowodanów w diecie przy obniżonej podaży tłuszczów, powodował eksplozję małych LDL i odwrotnie – spadek ilości węglowodanów przy zwiększonej ilości tłuszczu w diecie obniżał poziom LDL – i to w zaledwie kilka tygodni! Podobne badania przeprowadzono na Uniwersytecie Connecticut. Na grupie osób z podwyższonym LDL przeprowadzono eksperyment: zakazano im spożywania produktów pszennych, kukurydzianych i słodzonych napojów. Mogli natomiast zjadać nieograniczone ilości mięsa, jaj, sera i orzechów. Po 12 tygodniach ilość małych LDL spadła u nich o 26%. 

     Warto wiedzieć, że duże LDL są niezwykle korzystne dla naszego organizmu. Dieta bogata w tłuszcze zwiększa ilość HDL i dużych frakcji LDL. Cholesterol pozytywnie wpływa na naszą pamięć. Jest niezbędny do produkcji żółci i hormonów steroidowych. Jest także prekursorem witaminy D. 

    Podsumowując – jeśli cierpimy z powodu znacznie podwyższonego poziomu LDL powinniśmy zredukować spożywanie węglowodanów i zwiększyć spożywanie dobrych tłuszczów – z mięsa (zwłaszcza ryb), z jajek i zdrowych olei. Zjedzenie zwykłej  pszennej bułki powoduje gwałtowny skok insuliny, która stymuluje syntezę trójglicerydów w wątrobie. Te z kolei przechodzą do krwiobiegu i przyczyniają się do zwiększonej syntezy małych frakcji LDL. Małe frakcje LDL ulegają glikacji i oksydacji. Tworzy się blaszka miażdżycowa, która narasta z wiekiem. Postępuje także stłuszczenie wątroby, które prędzej czy później doprowadzi do niewydolności. Możesz temu zapobiec.