Przejdź do głównej zawartości

Niszczycielska siła stresu



   
     Stres to niewątpliwie jedna z najbardziej niszczycielskich sił. Wpływa na cały szereg skomplikowanych procesów w naszym organizmie – zmienia produkcję specyficznych białek, wpływa na ekspresję poszczególnych genów, co z kolei wpływa na nasz układ hormonalny, nerwowy i pracę poszczególnych narządów. Mechanizm ten wykształcił się już tysiące lat temu – ma na celu zapewnienie obrony w ekstremalnych sytuacjach tj. ucieczka przed tygrysem. Co jednak jeśli mechanizmy te aktywne są przez tydzień, miesiąc, rok? Jak wpływa to na nasz organizm?



       Aby wytłumaczyć dokładnie, jak stres działa na cały organizm, należy najpierw skupić się na pojedynczej komórce. Nasze ciało składa się z około 50 bilionów komórek – każda z nich funkcjonuje w bardzo podobny sposób: posiada określoną ilość białek, które odpowiadają za różne funkcje, posiada DNA, które odpowiada za odnawianie puli tych białek, ma swój układ wydalniczy, posiada zdolność do poruszania się, oraz posiada całą masę receptorów na membranie, które umożliwiają jej odbieranie sygnałów z otoczenia. Jeśli zrozumiemy sposób, w jaki zachowuje się pojedyncza komórka – łatwiej będzie nam zrozumieć sposób, w jaki funkcjonuje cały nasz organizm.


      Przeprowadzono badania, w których pojedyncze komórki umieszczano na szalkach. Niedaleko tych szalek umieszczono „pożywienie” dla komórek. Po pewnym czasie zaobserwowano, że komórka przemieszcza się w kierunku pożywienia. W drugim eksperymencie, nieopodal szalki z komórką umieszczono truciznę. Jak się można łatwo domyślić – komórka poruszała się z przeciwnym kierunku. Jaki z tego wniosek? Do wzrostu komórka potrzebuje jedzenia. Dlatego kiedy pojawi się ono w pobliżu – to zawsze porusza się w jego kierunku. Jeśli w pobliżu pojawi się czynniki stresujący – jakim jest trucizna – komórka podejmuje działania zmierzające do „ucieczki”. Czy komórka może jednocześnie iść po jedzenie i uciekać?


      Oczywiście, że nie. Tak samo funkcjonują komórki w naszym ciele. Odbierają sygnały zmuszające komórki do wzrostu, albo sygnały, które mówią – „uciekaj”! Z tą różnicą, że człowiek posiada mózg, który odpowiada za odbiór bodźców. Jednym z nich są nasze przekonania, które powstałe w mózgu, wysyłają sygnały do wszystkich komórek naszego ciała z odpowiednimi informacjami – które albo organizm wykorzysta do wzrostu, albo do ucieczki. Co oznacza wzrost? Nie jest to tylko dorastanie. Codziennie tracimy tysiące komórek, które muszą zostać odbudowane. Co się stanie jeśli ich nie odbudujemy? Zaczniemy chorować, starzeć się i zbliżać do nieuchronnej śmierci. 


    Geny jakie posiadamy możemy podzielić na dwie grupy. Pierwszą stanowią geny odpowiedzialne za wzrost i reprodukcję. Aktywowane są one przez określone białka, które wcześniej aktywowane były przez odpowiednie sygnały z otoczenia. Drugą grupę stanowią geny, które odpowiadają za ochronę organizmu. Jednak żadna komórka nie może być jednocześnie w stanie wzrostu i ochrony. Kiedy się stresujemy – to wysyłamy sygnały, które zmuszają komórki do obrony. Co jest jednoznaczne z tym, że sygnały wzrostowe zostają zahamowane. 


       Jakie narządy odbierają sygnały wzrostowe? Odbiera je nasz żołądek, nasze jelita, wątroba, płuca, serce, czy trzustka. Zaś sygnały zmuszające do ucieczki odbierane są przez mięśnie i układ kostny. Nadnercza stanowią swoisty „przełącznik” pomiędzy układem narządów wewnętrznych, a układem ruchu. Kiedy trzeba uciekać, to cała energia skupia się z mięśniach. Nie możemy jednocześnie uciekać przed tygrysem i jeść śniadania. Nasz system trawienny zostaje zatrzymany.


       Zazwyczaj sygnałem wyzwalającym kaskadę reakcji prowadzących do obrony jest strach. Sygnał idzie z mózgu do przysadki mózgowej. Przysadka uwalnia sygnał adrenokortykotropowy, który przechodzi przez nadnercza, które z kolei wydzielają adrenalinę odpowiadającą za ścisk komórek krwi w naszych wnętrznościach, przez co mobilizuje napływ krwi do narządów ruchu. Wówczas wzrost w narządach wewnętrznych zostaje zahamowany – kosztem mobilizacji organizmu do ucieczki. Im większy stres – tym bardziej zahamowana praca naszych narządów. Jednak to nie koniec strat jakie nasz organizm ponosi.


     Najwięcej energii pobiera nasz układ immunologiczny. Jeśli próbuje chronić się przed czymś z zewnątrz – nasz układ odpornościowy nie działa. Jego zadanie to ochrona nas od wewnątrz – przed bakteriami, pasożytami, czy grzybami. W momencie silnego stresu – układ odpornościowy zostaje wyłączony. To dlatego często chorujemy, kiedy jesteśmy długotrwale zestresowani. W naszym ciele przebywa duża ilość bakterii, grzybów, czy pasożytów – są to tzw. organizmy oportunistyczne. Nie mogą się rozwinąć, dopóki pieczę trzyma nasz układ immunologiczny. W momencie, kiedy dopada nasz stres: w szkole, w pracy, w domu – komórki odpornościowe przestają nas chronić od wewnątrz. Patogeny mogą się rozwinąć powodując chorobę.


     Mamy więc wyłączone wnętrzności, nasz układ odpornościowy nie działa, czy może być gorzej? Może. W momencie, kiedy nastawiamy się na ucieczkę – przestajemy myśleć logicznie. W końcu ucieczka i atak to odruchy bezwarunkowe, za które odpowiada tyłomózgowie. Płat czołowy zaś odpowiada za logiczne myślenie i świadomość. Co się dzieje w sytuacji stresowej? 


    Łatwo to wyjaśnić na przykładzie. Mamy ważny egzamin, który powoduje ogromny stres. Jak wcześniej wspomniano, pod wpływem hormonów uwalnianych przez nadnercze, krew z wnętrzności przepływa do rąk i nóg, aby umożliwić nam ucieczkę. Ale to nie wszystko. Krew odpływa także z płata czołowego do tyłomózgowia, co powoduje, że dosłownie przestajemy myśleć. Stres odbiera nam inteligencję. Reakcja stresowa jest po to, abyśmy mogli szybko uciekać przed tygrysem, czy niedźwiedziem. Nie zaś po to, aby skupić się na egzaminie. Co dzieje się dalej? Otwierasz kartę z pytaniami i zdajesz sobie sprawę, że nie znasz odpowiedzi na pierwsze. Wówczas adrenalina wydziela się w większej ilości, mięśnie się napinają, narządy wewnętrzne ściskają – jesteś gotowy do obrony swojego życia. Ale nie do udzielania odpowiedzi na pytania. Dopiero, gdy weźmiesz kilka głębokich oddechów i uspokoisz się – wróci logiczne myślenie. 


     Nasz organizm wypracował te wszystkie mechanizmy w toku ewolucji, aby przetrwać w nagłych sytuacjach, a nie – żeby ich używać permanentnie. Podsumowując, podczas stresu:

·    1. Wyłączamy nasze narządy wewnętrzny kosztem mięśni, wzrost i odbudowa komórek zostają zahamowane,
2.  Nasz układ odpornościowy zostaje wyłączony, 
 3. Działamy odruchowo, nasze myślenie logiczne zostaje odłączone.


        Przy długo utrzymującym się stresie zaczynamy przewlekle chorować. Nasz organizm daje nam znaki, które zazwyczaj mówią: „Hej. Weź się w garść. Zrób coś, bo powoli zaczyna brakować nowych komórek”. Oczywiście im dłużej będziemy ignorować te sygnały – tym poważniejsze konsekwencje i tym większe straty będziemy musieli odbudować. 


        Oczywiście ciężko żyć bezstresowo, kiedy z każdej strony atakują nas negatywne informacje. W telewizji, czy w Internecie aż bombardują nas wiadomości typu: „skażona woda”, „trujące jedzenie”, „zagrożenie wojną”. Czy można więc żyć bezstresowo? Można. Umożliwia nam to pewna bardzo ważna cecha – możliwość adaptacji. To w jaki sposób postrzegamy otoczenie, tak naprawdę wpływa na funkcjonowanie naszego organizmu. Nasza percepcja stanowi swoiste sygnały, które z kolei są przekazywane przez receptor na białko, a z białek na geny. Tak więc mamy możliwość wpływania na ekspresję naszych genów. To właśnie ta adaptacja umożliwia nam przetrwanie i sprawia, że jedni umierają młodo, a drudzy dożywają setki mimo, że mieszkają w tym samym mieście. Jesteś taki – jaki myślisz że jesteś! Pozytywne myśli wiążą się z pozytywnymi działaniami – zaczynamy odżywiać się lepiej, uprawiać sporty, dbać o siebie. Mamy wybór. A hormony stresu zostawmy na wypadek spotkania z tygrysem :) .

   

     

Komentarze

POPULARNE POSTY

10 cech uwarunkowanych przez geny

Jeśli chcemy wiedzieć jak będziemy wyglądać w wieku dorosłym, czy na starość – wystarczy spojrzeć na swoich rodziców. I podobnie, możemy przewidzieć wygląd naszego dziecka – patrząc na siebie nasz materiał genetyczny to 46 chromosomów, z czego 23 dziedziczymy od ojca, a 23 od matki. Już w momencie zapłodnienia jesteśmy „zaprogramowani” na to jaki będziemy mieć kolor oczu, włosów, wzrost, jak duży będzie nasz iloraz inteligencji i jaki będzie nasz temperament. Mimo, iż połowę DNA dziedziczymy od ojca, a połowę od matki, nigdy dziecko nie wygląda w połowie jak tata, a w połowię jak mama. Dlaczego? Ponieważ istnieją różne warianty tych samych genów: dominujące i recesywne. Gdy w parze chromosomów odziedziczymy wariant dominujący i recesywny, wówczas dziecko odziedziczy cechę dominującą. Ale nie zawsze za nasze cechy odpowiada jeden gen. Często też warunki środowiskowe mają wpływ na to jak się zachowujemy i jak wyglądamy.

Zespół niepękającego pęcherzyka Graafa – LUF

Czym jest Zespół LUF?
    U każdej zdrowej kobiety, podczas cyklu menstruacyjnego - mniej więcej około 14 dnia, dochodzi do pęknięcia pęcherzyka Graafa i uwolnienia komórki jajowej. Wszystko sterowane jest za pomocą hormonów. Gwałtowny wzrost poziomu hormonu luteinizującego (LH), prowadzi do tzw. „luteinizacji” - pęcherzyki jajnikowe przekształcają się w ciałko żółte. A jak jest u kobiet z zespołem LUF?

„Historia dildo – od prehistorii aż do dziś”

Nie tak dawno, na naszym blogu pojawił się artykuł dotyczący najnowszych badań nad wyhodowaniem sztucznego penisa. Tak jak w tamtym przypadku sprawa była poważna, tak dziś nieco bardziej humorystycznie - zajmiemy się sztucznymi penisami, które pochodzą sprzed kilku, a nawet kilkudziesięciu tysięcy lat. A konkretnie zajmiemy się tematem erotycznych zabawek sprzed wieków.