Coraz częściej słyszy się o zdrowym odżywianiu. Media wręcz „bombardują” nas informacjami o tym, co jest zdrowe, a czego trzeba unikać. Spożywanie zdrowych i zbilansowanych posiłków jest oczywiście czymś bardzo pozytywnym. Odpowiednio dobrana dieta może pomóc nam zachować szczupłą sylwetkę, ochronić nas przed wieloma groźnymi chorobami tj. nadciśnienie tętnicze, czy nowotwory. Co jednak jeśli przygotowywanie posiłków i sposób odżywiania staje się naszą codzienną obsesją?


Moda na „zdrowe odżywianie”.

    W Internecie i telewizji aż huczy od różnorakich diet. W dodatku wiele faktów zmienia się z dnia na dzień. Jednego dnia mówią nam, że łosoś jest bardzo zdrowy, bo zawiera kwasy omega-3. Tydzień później to niebezpieczna trucizna nafaszerowana rtęcią. Możemy znaleźć diety oparte na samych warzywach, diety bez glutenu, czy laktozy. Każda ma sprawić, że będziemy zdrowi, pełni energii i sił witalnych. Część diet ma sprawić, że oczyścimy nasz organizm powracając do natury. Przykładem może być tutaj tzw. „surowa dieta”, w która całkowicie pozbawiona jest obróbki cieplnej. Zwolennicy tej diety twierdzą, że produkty gotowane to zło, przez które jesteśmy zmęczeni, nerwowi i podatni na infekcje. Celebryci w wielu wywiadach opowiadają o tym, co jedzą, jakie to zdrowe i jak świetnie się po tym czują. Zdrowe żywienie stało się modne. W każdym mieście można znaleźć sklep z ekologiczną żywnością. I nie ma w tym oczywiście nic złego, w zdrową żywność bowiem warto inwestować. Kiedy jednak możemy zacząć się martwić? Kiedy zdrowe odżywianie przestaje być zdrowe?

Droga do obsesji...

      Często przygodę z zdrowym żywieniem zaczynamy w sytuacji, kiedy chcemy zadbać o własną sylwetkę, zgubić kilka zbędnych kilogramów. Wówczas staramy się ograniczyć kalorię, słodycze, chipsy i fast foody. I bardzo dobrze! Następnie często wyrzucamy z naszego jadłospisu gluten, bo wszędzie trąbią, że niezdrowy. Nie jemy więc produktów z mąki pszennej, czy żywności przetworzonej. Produkty mleczne też odrzucamy, bo uczulają. (Oczywiście w przypadku stwierdzonej alergii pokarmowej ma to sens). Zaczynamy coraz częściej odwiedzać sklepy z ekologiczną żywnością. Przestajemy jeść jajka, bo cholesterol, mięso – bo antybiotyki. Warzywa kupujemy tylko od sprawdzonych sprzedawców – bo pestycydy. Z czasem odrzucamy większość produktów, nawet te które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania. Coraz większą część dnia zajmują nam plany dotyczące naszych posiłków. Co zjemy jutro? Jak dobierzemy skład? Czy mamy w domu tą ekologiczną mąkę? Przygotowywanie jedzenia zaczyna być wielkim rytuałem. Jeśli podróżujemy – to tylko z swoją patelnią, bo inne są rakotwórcze. Nigdy nie jemy nic „na mieście”, bo nie wiadomo jaki jest dokładny skład posiłku. Kiedy przygotowywanie i planowanie posiłków zaczyna zajmować nam coraz więcej czasu, zaś nasi znajomi zaczynają powoli mieć dość naszego wpajania im, że niemal każdy produkt spożywczy to zło – wówczas możemy mówić o ortoreksji.

Co to jest ortoreksja?

      Ortoreksja to forma zaburzenia psychicznego związanego z jedzeniem, podobnego w pewnym sensie do anoreksji czy bulimii. Osoba na nią cierpiąca większość swojego czasu poświęca na selektywne szukanie zdrowych pokarmów, jednak zamiast odżywiać się zdrowo, wyniszcza swój organizm poprzez niedobory większości niezbędnych do życia składników. Osoba taka często izoluje się od rodziny, znajomych, którzy nie chcą przyjąć takiej samej ideologii.
Samo pojęcie ortorekcji zostało wprowadzone przez amerykańskiego lekarza Stevena Bratmana w roku 1997. Według niego jest to: „patologiczna fiksacja na spożywaniu właściwej i zdrowej żywności”. Nie bez powodu zaczął zajmować się zjawiskiem ortoreksji w społeczeństwie – opisał on ją bowiem na własnym przykładzie. Sam miał obsesję na punkcje zdrowej żywności. Cierpiał na alergie pokarmową. Musiał więc wyeliminować produkty, które mu szkodzą. Jednak na tym się nie skończyło. Gdy zauważył, że całe jego życie skupia się wokół przygotowywania posiłków – postanowił, że cierpi na obsesję. Swoje zmagania z ortoreksją opisał w książce pt. „Health food junkies”.

Czym to grozi?

    Takie „zdrowe odżywianie” może skutkować wieloma niebezpiecznymi powikłaniami. Osoby cierpiące na ortoreksję, nie dostarczają do organizmu niezbędnych substancji odżywczych, ponieważ z dnia na dzień jedzą coraz mniej pokarmów. Często u osób takich pojawiają się lęki przed spożyciem czegokolwiek niezdrowego. Gdy już taka osoba spożyje inny posiłek, nieprzygotowany przez nią samą, to często źle się czuje, odczuwa z tego powodu ogromne wyrzuty sumienia, oraz ma cały zespół objawów psychosomatycznych tj. bóle żołądka, wymioty, czy nudności. Skutkiem ortoreksji jest także izolacja od społeczeństwa. Osoby takie jedzą zazwyczaj w samotności, nie wychodzą ze znajomymi, ponieważ całe ich życie skupia się wokół przyrządzania posiłków. Samo zjedzenie takiego „zdrowego obiadku” to dopiero początek. Następnie zjedzony posiłek jest dokładnie analizowany pod względem składu. Resztę dnia zajmuje dokładne planowanie następnego posiłku. Powoduje to brak czasu na jakiekolwiek spotkania z rodziną czy znajomymi. Osoby z ortoreksją często także próbują na siłę wmawiać innym swoje racje, wywyższają się w kwestii zdrowia, zaś odmienne zdanie odbierają jako atak.


     Niedobór wielu substancji odżywczych tj. węglowodany, tłuszcze, witaminy i minerały sprawia, że osoby takie są bardziej podatne na wiele chorób. Dochodzi do zaburzonej pracy wielu narządów. Osoby takie czują się osłabione, mają częste bóle głowy. Niedobór żelaza może powodować anemię i spadek ogólnej odporności. Brak innych substancji może przyczynić się do rozwoju osteoporozy, nadciśnienia, chorób serca, czy depresji.

     Ortoreksja jest szczególnie niebezpieczna, kiedy osoby cierpiące na nią próbują także „ustrzec” przed niezdrowym jedzeniem swoje małe dzieci. Prowadzi to do niedoborów substancji niezbędnych do rozwoju dziecka, a w konsekwencji do skrajnego wyniszczenia. Osoby takie twierdzą często, że lepsza jest głodówka niż spożywanie niezdrowych rzeczy. Ofiarą ortorekcji padło kilkuletnie dziecko w Wielkiej Brytanii, którego rodzice stosowali rygorystyczną wegańską dietę, aby wyeliminować toksyczny wpływ obróbki cieplnej pokarmów na zdrowie. W wyniku niedożywienia i wyniszczenia dziecko zmarło. Inny przypadek dotyczył 6-letniej dziewczynki, której mama wyeliminowała z diety nabiał, cukier, tłuszcze, produkty zbożowe, owoce i warzywa. Dieta taka miała ustrzec ją przed migrenami.

Jak walczyć z ortoreksją?

     Ortoreksję leczy się odpowiednio dobraną dietą. Najpierw należy dokładnie ustalić, jakich substancji odżywczych brakuje, a następnie opracować dietę, która pozwoli na szybkie uzupełnienie strat. Jeśli sprawy zaszły za daleko i osoba z ortoreksją nie chce poddać się diecie przepisanej przez lekarza, wówczas niezbędna jest interwencja psychologa lub/i psychiatry. Podobnie jak anoreksja czy bulimia, ortoreksją również jest uznawana za „chorobę duszy”. Często obsesja na punkcie zdrowego odżywiania to przejaw innych, nierozwiązanych problemów. Ważne jest to, aby uświadomić sobie i zauważyć, że mamy problem.

     Czy to oznacza, że mamy często pozwalać sobie na fast-foody i nie patrzyć na etykiety? Oczywiście, że nie! Zdrowy tryb życia jest czymś bardzo pozytywnym. Powinniśmy przywiązywać wagę do tego, co jemy. Ważne jest, aby nasza dieta była bogata w warzywa i owoce – jeśli mamy możliwość pozyskania ich bezpośrednio od hodowcy, tym lepiej. Pamiętajmy jednak, że aby być w pełni zdrowi, potrzebujemy wielu różnych składników odżywczych. W jedzeniu – tak jak w wszystkim – powinien być zachowany umiar i zdrowy rozsądek. Jeśli raz na jakiś czas zjemy kebaba czy pizze – nic nam się nie stanie :).

      Podejrzewasz u siebie ortoreksję? Aby Ci pomóc ją zdiagnozować, poniżej przedstawiamy kilka pytań. Jeśli na większość twoja odpowiedź jest twierdząca – zastanów się czy nie warto porozmawiać z lekarzem.

  1. Czy planujesz posiłki dzień wcześniej?
  2. Czy ważniejsze dla ciebie jest to co jesz, czy przyjemność płynąca z jedzenia?
  3. Czy poświęcasz ponad 3 godziny dziennie na myślenie o zdrowym odżywianiu?
  4. Czy wraz z poprawą jakości diety wystąpiło u Ciebie pogorszenie jakości życia?
  5. Czy jesteś coraz bardziej surowy/a w stosunku do siebie?
  6. Czy uważasz, że twoja samoocena wzrasta, kiedy spożywasz zdrową żywność?
  7. Czy potępiasz ludzi, którzy nie odżywiają się zdrowo?
  8. Czy Twój sposób odżywiania izoluje Cię od społeczeństwa?
  9. Czy masz poczucie winy, kiedy zjesz coś innego niż miałeś ustalone?
  10. Czy jesteś w stanie poświęcić przyjemne doznania płynące z jedzenia, aby jeść to, co uważasz za właściwe?