Nasz temperament, charakter, wspomnienia, przypływy radości i smutku, silna wola, niepokoje, uczucia – to wszystko to nic więcej jak zbiór komórek nerwowych i związanych z nimi cząsteczek chemicznych: neuroprzekaźników i hormonów. Wiele osób, szczególnie tych uduchowionych - odrzuca tą teorię. Jednak fakty naukowe potwierdzają ją w wielu badaniach, których wyniki pokazują, że nie ma nic „duchowego” ani „niematerialnego” w naszym umyśle. Zmieniając bowiem ilość określonych cząsteczek chemicznych w naszym mózgu – możemy zmienić nasze zachowanie, nasz nastrój, a nawet nasze uczucia.

Na zaufanie i wierność – Oksytocyna.

     Oksytocyna to hormon znany przede wszystkim jako substancja wywołująca poród i laktację. Jednak to tylko kropla w morzu możliwości tej substancji. Jej wydzielanie ściśle powiązane jest z stosunkami społecznymi. Jej stężenie rośnie podczas kontaktów między ludzkich – od spotkania po – orgazm. To dzięki niej powstają różnego rodzaju więzi – rodzicielskie, przyjacielskie, partnerskie. Sprawia ona, że jesteśmy wierni, opiekuńczy i ufni. Dlatego uważa się, że leki oparte na oksytocynie mogą leczyć różnego rodzaju zaburzenia psychiczne, które są powodem nieprawidłowych zachowań w społecznych (m.in. autyzm, zespół stresu pourazowego, fobie społeczne, czy depresja). Zwiększenie ilości oksytocyny w mózgu pozytywnie wpływa także na erekcję. Popularne „niebieskie tabletki” zwane Viagrą, zwiększają stężenie oksytocyny w mózgu. 

Szczęście bez emocji – Serotonina.

     Nie od dziś serotonina bywa uznawana za „eliksir szczęścia”. Badania pokazały, że u osób z depresją, czy wykazujących skłonności samobójcze – poziom serotoniny jest znacznie obniżony. Dlatego osoby takie są leczone lekami, które zwiększają poziom serotoniny w mózgu. Tego rodzaju antydepresanty często bywają zażywane przez osoby zdrowe, celem poprawy nastroju. Osoby takie czują się jakby były w stanie mentalnej nirwany. Dlaczego więc z roku na rok wprowadza się coraz więcej ograniczeń dotyczących stosowania takich leków? Przecież taka „pigułka” szczęścia wydaje się być idealnym lekiem na każde zło. Nie do końca. Niestety – zaburzenia równowagi chemicznej w mózgu mają poważne konsekwencje. Serotonina w nadmiarze prowadzi do zahamowania wychwytu dopaminy, która odpowiada między innymi za pożądanie, czy zdolność do przeżywania romantycznych uniesień. Osoby zażywające więc serotoninę są tylko teoretycznie szczęśliwe, substancja ta sprawia, że stają się one otępiałe i pozbawione emocji. A przecież do pełni szczęścia człowiek potrzebuje odrobiny szaleństwa, czy gorącego uczucia. Tak więc we wszystkim powinna być zachowana równowaga. 

Płyn hamulcowy” - GABA.


     Kwas gamma – aminomasłowy hamuje aktywność neuronów. To do niego przyczepiają się leki nasenne, czy alkohol etylowy. U osób uzależnionych od alkoholu, nikotyny, schizofreników, oraz u osób z depresją i zaburzeniami lękowymi - ilość tego neuroprzekaźnika jest obniżona. Obecnie prowadzone są badania nad leczeniem tych schorzeń za pomocą leków naśladujących działanie GABA. Ciekawych wyników dostarczyły badania przeprowadzone przez uczonych z Boston University School. Wykazali oni, że u osób praktykujących jogę, już po godzinie wzrasta ilość GABA aż o 27%.Jest to w dodatku metoda całkowicie bezpieczna i pozbawiona skutków ubocznych. 

Na apetyt i dobry nastrój – endokanabinoidy.

     Endokanabinoidy to związki o charakterze neurotransmiterów, które budową przypominają te zawarte w marihuanie. Mają one bardzo szerokie spektrum działania. Odpowiadają za ochronę komórek nerwowych oraz za gojenie się mózgu po różnych urazach. Łagodzą negatywne skutki stresu, poprawiają apetyt, mogą działać również antydepresyjnie. Ale w odpowiednich ilościach. Palenie dużych ilości marihuany przez osobę z depresją może bowiem doprowadzić nawet do psychozy. „Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawka czyni, że dana substancja nie jest trucizną.” - jak mawiał Paracelsus.

Jesteś tym, co jesz”


     To co jemy ma ogromny wpływ na to, jak się czujemy i jak się zachowujemy. Odpowiednie składniki zawarte w różnych produktach spożywczych, wpływają bowiem na wydzielanie wspomnianych wyżej neurotransmiterów, co odpowiada za zmiany w nastroju. 


1. Na poprawę humoru. Na poprawę humoru świetnie sprawdzą się różnego rodzaju dania makaronowe. Makarony zawierają dużo węglowodanów, które zwiększają produkcje serotoniny. Co z słodyczami? Przecież to również węglowodany. Jednak poziom serotoniny rośnie tylko po spożyciu węglowodanów złożonych, a słodycze to głównie cukry proste, które są szybko usuwane z naszego organizmu. Co prawda dają chwilowe poczucie radości, które jednak szybko znika. Dlatego sięgamy po kolejną kostkę czekolady i kolejną..



2. Na pobudzenie i energię. Wiele produktów zawiera w swoim składzie odpowiedniki neurotransmiterów. Przykładem może być kofeina, zawarta w kawie. Zmniejsza ona w mózgu poziom adenozyny – przekaźnika odpowiedzialnego za uczucie senności. Innym przykładem może być gałka muszkatołowa – przyprawa stosowana przy wypiekach świątecznych i wielu innych daniach. Zawiera ona mirystycynę – substancję o podobnej budowie do meskaliny czy amfetaminy. W dużych ilościach może wywołać nawet halucynację. Jako dodatek do obiadu jednak jest całkowicie bezpieczna i może wywołać chwilowe pobudzenie podobne do działania amfetaminy. Jednak mała przestroga dla wszystkich, którzy będą chcieli to sprawdzić – w dużych ilościach zamiast błogostanu zwykle wywołuje silną biegunkę.



3. Na poprawę pamięci. Na poprawę pamięci i koncentracji świetnie sprawdzą się warzywa takie jak ziemniaki, pomidory czy bakłażany. Wszystkie z nich zawierają solaninę i alfa- chakoninę – czyli substancje, które zwiększają siłę działania acetylocholiny, która odpowiada między innymi za zdolność do zapamiętywania informacji.




4. Chwilowy błogostan... Za stan chwilowego błogostanu może odpowiadać czekolada, czy nasiona bobu. Czekolada zawiera kofeinę oraz dwa związki przypominające budową narkotyczne substancje: fenetylamine (działającą jak amfetamina) oraz anandamid (przypominający substancje zawarte w marihuanie). Nasiona bobu mają w swoim składzie lewodopę, z której powstaje dopamina - odpowiedzialna za przyjemne doznania. Oba te produkty jedzone w rozsądnych dawkach są całkowicie bezpieczne, w przeciwieństwie do narkotycznych substancji chemicznych. Spożywanie ich może poprawić nam humor i wprowadzić w dobry nastrój.



5. Na spadek agresji. Na zmniejszenie agresywnych zachowań najlepsze są ryby. A konkretnie zawarte w nich kwasy omega-3. Są one niezbędne do prawidłowego funkcjonowania naszego mózgu. Skutki niedoboru tych cennych kwasów to między innymi impulsywność, porywczość, problemy z koncentracją, depresja i skłonności do agresywnych zachowań. W Polsce nie spożywamy zbyt wiele ryb, coraz więcej osób sięga bo bezwartościowe fast-foody. Być może właśnie dlatego mamy tak duży procent osób z depresją. Badania dotyczące wpływu kwasów omega-3 przeprowadzono w brytyjskich więzieniach. Osoby tam trafiające to osoby często z niższych klas społecznych, których dieta była uboga w składniki odżywcze. Więźniowie dostawali codziennie przez kilka miesięcy kapsułki z witaminami i i kwasami omega-3. Wyniki były zaskakujące – ilość agresywnych zachowań w jednym z brytyjskich więzieni spadła aż o 37%!


     Jak więc widzimy – nauka codziennie przynosi nam nowe niespodzianki. Z każdym rokiem odkrywamy coraz więcej tajemnic. Dla niektórych może to być przydatna wiedza, która pomoże żyć długo w zdrowiu, dla innych – jest to szok, o którym woleliby nie wiedzieć. No bo co z naszą sferą „duchową”? Skoro naszym umysłem rządzą substancje chemiczne, to czy każdym naszym zachowaniem można dowolnie sterować? Czy w przyszłości powstaną leki, dzięki którym będziemy mogli zmienić negatywne cechy naszego charakteru? Pytania te na razie pozostają bez odpowiedzi. Jedno jest pewne – w życiu potrzebna jest równowaga :).