"Środek odurzający o działaniu euforyzującym i halucynogennym, otrzymywany z konopi indyjskich rosnących w Ameryce Północnej i Meksyku; powoduje uzależnienie psychiczne." Taką definicję marihuany, potocznie nazywanej „trawką” możemy znaleźć w słowniku PWN. Czy marihuana to naprawdę tylko halucynogenna substancja potępiana przez rządy tak wielu państw, czy może remedium na wiele groźnych chorób?

 
Dlaczego nielegalna?

W Stanach Zjednoczonych co roku napływają listy do rządu z prośbą o legalizację marihuany. Bez skutku. Dane wskazują, że co roku na walkę z tym „groźnym” narkotykiem rząd USA wydaje prawie 8 mln dolarów. W telewizji możemy zobaczyć reklamy pokazujące, jakoby po zażyciu marihuany kompletnie odbierało nam zdrowy rozsądek, przez co możemy nawet targnąć się na własne życie. „Marihuana kills!” Jaki jednak naprawdę jest powód tak kosztownej kampanii przeciwko marihuanie? Dlaczego nie zabronimy np. sprzedaży alkoholu, skoro badanie przeprowadzone przez Polską Akademię Nauk w 1995 r. wykazało, że na 100 przypadków śmierci będącej wynikiem uzależnienia – 70 osób umiera od nikotyny, 30 osób – od alkoholu, zaś tylko 1-3 – od narkotyków (w tym między innymi od marihuany). Odpowiedź jest prosta: zysk! Dzięki milionom dolarów przeznaczanych na kampanie, agencja antynarkotykowa DEA stała się bardzo potężna, mimo iż walka z narkotykami nie przynosi pożądanego skutku. Na delegalizacji skorzystały również wielkie koncerny chemiczne tj. Du Pont, który opatentował zanieczyszczającą środowisko technologię produkcji papieru z pulpy drzewnej i włókien ropy naftowej. Wcześniej papier wytwarzano z konopi, co było ekologiczne i nieszkodliwe – ale – generowało mniejszy zysk. Wyjęcie spod prawa ekologicznych roślin było więc koncernom na rękę.

Lek na raka.

Mimo politycznej nagonki, wielu naukowców od lat prowadzi badania dotyczące pozytywnych właściwości Cannabis. Wyniki tych badań są zaskakujące. Okazało się, że w konopiach znajduję się aż 400 składników aktywnych, z których 260 może mieć działanie lecznicze. W dodatku w porównaniu do wielu chemioterapeutyków, marihuana nie jest toksyczna. Praktycznie nie sposób ją przedawkować, ponieważ śmiertelna dawka to ok. 1/3 masy ludzkiego ciała. W jaki sposób Cannabis może pomóc w walce z nowotworami?
  • Badania wykazały, że zawarta w niej substancja psychoaktywna THC delta-9 zabija komórki glejaka (nowotworu mózgu). Glejak jest jednym z najtrudniejszych nowotworów w leczeniu. Naukowcy z Hiszpanii odkryli, substancje zawarte w konopi są w stanie wyłączyć gen odpowiedzialny za produkcję VEGF (czynnik wzrostu śródbłonka naczyń). Czynnik ten stymuluje powstawanie naczyń krwionośnych, co ułatwia przerzuty nowotworowe. Kanabinol zawarty w medycznej marihuanie wytwarza związek z grupy ceramidów, który kontroluje śmierć komórek. Oprócz tego wykazano, że chroni on prawidłowe komórki glejowe przed apoptozą (programowaną śmiercią).
  • Inne badania potwierdziły skuteczność konopi w leczeniu nowotworu skóry. Kanabinol poprzez aktywację odpowiednich receptorów, powoduje śmierć komórek nowotworu skóry. Zmniejsza także aktywność EGF-R – substancji odgrywającej istotną rolę w powstawaniu tego typu raka.
  • Cannabis zawiera substancje pomagające odzyskać chorym apetyt, co jest niezwykle ważne u pacjentów, którzy stosują już chemioterapię. Marihuana poprawia odczucia smakowe i zapachowe, które zostają zaburzone popprzez stosowanie chemioterapeutyków.
  • Medyczna marihuana pomaga także w walce z bólem. Oprócz tego łagodzi mdłości, zawroty głowy i pomaga w zasypianiu.

Remedium na wszystko.

Zastosowanie medycznej marihuany w leczeniu nowotworów to tylko kropla w morzu możliwości. Pobudzanie apetytu może być wykorzystywane w leczeniu anoreksji, czy AIDS. Terapia medyczną marihuaną skuteczna jest także w leczeniu bólu związanego ze spastycznością, zwłaszcza u chorych na stwardnienie rozsiane. Badania wykazały również, że kanabinol może zmniejszyć zachorowanie na cukrzycę insulinozależną o 58% oraz na zawał serca aż o 66%. Pomaga też w leczeniu jaskry. Ponadto zapobiega napadom padaczkowym, o czym przekonał się Mike Corral, zajmujący się leczeniem za pomocą medycznej marihuany już ponad 30 lat. W roku 1973 jego żona uległa poważnemu wypadkowi – zachorowała na padaczkę. Żadne leki nie pomagały, więc postanowił spróbować terapii z użyciem konopi. Napady padaczkowe ustąpiły na dobre. Dzisiaj ów pan pomaga wielu chorym na różne schorzenia tj. nowotwory czy AIDS. Jednocześnie podkreśla on, że stosowanie marihuany do celów medycznych i „rekreacyjnych ” znacznie się różni. Pacjenci, którzy leczą się za pomocą tego specyfiku pobierają najmniejszą możliwą leczniczą dawkę, która nie powoduje uczucia „byciu na haju”. Dawka taka ustalana jest indywidualnie, poza tym dostarczana jest ona w różny sposób: w formie wyciągów, koncentratów, maści, pigułek czy ciastek. Dla pacjentów obawiających się „haju”, można stosować odmiany roślin o obniżonej zawartości THC, a zwiększonej CBD – substancji, która nie wywołuje euforii, ale za to ma działanie przeciwbólowe i przeciwzapalne. Mikre Corral prowadzi obecnie wiele badań nad nowymi odmianami konopi. Jak sam mówi: „Dla mnie cannabis to nie źródło jednej nielegalnej substancji THC, lecz całe spektrum substancji czynnych odpowiedzialnych za różne efekty działania. To jedno z leczniczych ziół, które można stosować w całości”.

Czy wojna z marihuaną ma sens?

Mimo, że coraz to nowsze badania wyraźnie wskazują na pozytywną rolę konopi, to nadal uprawy jej są nielegalne w większości krajów. Mimo zakazów i milionów wydanych na kampanie, które rzekomo mają zwalczyć zażywanie marihuany, dostęp do niej może mieć niemal każdy z nas. Niestety profity z sprzedaży marihuany uzyskują zwykle zorganizowane grupy przestępcze, zaś proces przetwarzania i przechowywania roślin w takim wypadków pozostawia wiele do życzenia. Kolejny problem stanowią masowe aresztowania. Za rządów Billa Clintona aresztowano 3 mln Amerykanów. W Polsce notuje się około 30 tys. przestępstw rocznie, które związane są z uprawą czy posiadaniem marihuany. Z tego powodu około 10 tys. ludzi staje rocznie przed sądem, co nie tylko kosztuje podatników ogromne pieniądze, ale także przekreśla szanse na karierę wielu młodych ludzi, którzy za posiadanie kilku gram marihuany muszą przez lata żyć z łatką „przestępcy”.
A jednak mamy na świecie jakiś postęp w sprawie legalizacji. Dziś – medyczna marihuana dostępna jest w 21 stanach (w tym Nowy Jork). Może być stosowana wyłącznie w wyznaczonych placówkach i przy ściśle określonych schodzeniach. W Portugalii zniesiono kary więzienne dla posiadaczy marihuany, mimo że nadal jest ona tam nielegalna. W coraz większej liczbie krajów można uprawiać konopie na własny użytek. W Polsce coraz częściej słyszymy o projektach ustaw mających na celu legalizację. Jednak pomysłodawcy takich projektów nie spodziewają się szybkiego ich wdrożenia. Projekt taki najbardziej uderzy w firmy farmaceutyczne.”Konopie i preparaty z nich nie szkodzą tak jak środki chemiczne w lekach (...)” - mówi poseł ruchu Palikota Michał Kabaciński. Niestety potrzeba jeszcze dużo czasu, żeby do stosowania preparatów na bazie konopi przekonało się nasze społeczeństwo. Skąd ten opór? „Przede wszystkim bierze się on z rozpowszechnionej szeroko opinii o silnie uzależniającym działaniu marihuany” - mówi profesor Jerzy Vetulani. Wykładowca zarazem podkreśla, że każda substancja, jeśli jest nadużywana, niesie negatywne skutki. Znacznie mocniejsze działanie uzależniające ma nikotyna czy alkohol. Zaś lista skutków ubocznych wielu dostępnych na rynku leków jest znacznie dłuższa.

Jak widzimy droga do „uwolnienia” konopi w Polsce jest długa i wyboista. Zwolennicy legalizacji muszą stawić czoła nie tylko koncernom farmaceutycznym i policji, ale także muszą zyskać poparcie rządu. Trudną kwestią jest także uświadomienie społeczeństwa, które traktuje marihuanę przede wszystkim jako groźny i uzależniający narkotyk, i nie posiada wiedzy na temat potencjału leczniczego tej rośliny.

Dla ciekawskich, poniżej prezentujemy kraje, w których marihuana jest legalna: