Problem nietolerancji osób homoseksualnych jest cały czas aktualny. Przynajmniej w Polsce. Osoby takie wciąż wzbudzają kontrowersje: w polityce, w mediach, czy w show biznesie. Kiedyś homoseksualizm uznawany był za chorobę, którą próbowano „leczyć” na różne sposoby. Naukowcy jednak od dawna zadają sobie pytania: Skąd wziął się homoseksualizm? Jakie ma podłoże biologiczne? Czy istnieje zestaw genów odpowiedzialnych za orientacje seksualną?


Geny homoseksualizmu. 

Wyniki badań zapewne niektórych zaskoczą - homoseksualizm to nie choroba psychiczna, czy opętanie przez diabła. Już w roku 1973 skreślono homoseksualizm z listy chorób psychicznych przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne. 1 kwietnia 2001 r. w Holandii wprowadzono nowe prawo pozwalające na zawieranie małżeństw tej samej płci. Dwa lata później stanowisko to zostało poparte przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne. A jak kształtowały się poglądy naukowców?

Już w latach 90-tych XX wieku dwóch naukowców: John M. Bailey i Richard Pillard zauważyło, że homoseksualizm musi mieć podłoże genetyczne, ponieważ występował aż u 52% przebadanych przez nich bliźniąt jednojajowych i u 22% dwujajowych. Część badaczy uzyskała jednak odmienne wyniki takich badań.

Niedawno ogłoszono, że za orientacje seksualną mogą odpowiadać geny umiejscowione na dwóch różnych chromosomach. Ciekawość wzbudził region Xq28 na chromosomie X, a także zestaw genów na chromosomie 8. Przebadano 400 mężczyzn homoseksualnych, wszyscy mieli niemal identyczne markery genetyczne w tych miejscach. Nadal jednak nie wiadomo dokładnie, jakie geny warunkują homoseksualizm i jaki jest dokładny mechanizm ich działania. Naukowcy podkreślają, że orientacja seksualna na pewno nie jest warunkowana przez jeden czy dwa geny. Część z nich twierdzi, że odpowiedzi na powyższe pytania tkwią w epigenetyce i rejonów odpowiedzialnych za homoseksualizm należałoby szukać w regionach niekodujących DNA.

Czy jesteśmy jedyni w przyrodzie?

Oczywiście, że nie. Oszacowano, że blisko 1500 gatunków zwierząt utrzymuje kontakty homoseksualne. Należą do nich między innymi: lwy, żyrafy, małpy, hieny, bizony, delfiny, orki, czy niektóre jaszczurki. Co czwarta para łabędzia czarnego jest gejowska, zaś co dziesiąta mewy czarnogłowej – lesbijska. Co ciekawe – każdy osobnik szympansa karłowatego jest biseksualny. Wśród owadów można spotkać homoseksualne ważki czy muszki owocowe.

Z racji, że badania na zwierzętach są dozwolone – znacznie łatwiej badać u nich podstawy homoseksualizmu. Dwóch panów: Shang-Ding Zhang i Ward F. Odenwald zaobserwowali homoseksualne zachowanie u samców Drosophila melanogaster (muszka owocowa) tj. dotykanie przednimi odnóżami, zwijanie ciała tak, aby pozwolić na kontakt genitaliów itp. Odkryli oni, że zachowania te mogą być wyzwalane za pomocą techniki aktywującej gen „w”(z ang. white – odpowiada również za biały kolor oczu). Nadekspresja genu „w” u D.melanogaster wywołuje takie „samcze rytuały”, które odbywają się w grupach po pięć lub więcej muszek. Gdy samica muszki czyha nieopodal, samce bardzo rzadko opuszczają swoje męskie towarzystwo. Panowie ci doszli także do wniosku, że gen „w” może prowadzić do znacznego obniżenia serotoniny w mózgu, która jest ważnym chemicznym sygnałem pozwalającym na komunikacje komórek nerwowych. Przypuszczają oni, że masowa aktywacja genu „w”, zmniejszy produkcje serotoniny w mózgu. Badania przeprowadzone na kotach, królikach i szczurach rzeczywiście wykazały, że spadek serotoniny w mózgu wywołuje pewne „gejowskie” zachowania.

Interesujących wyników dostarczyły doświadczenia przeprowadzone na myszach w Korei Południowej. Okazało się, że wystarczyło usunięcie jednego genu – FucM, aby sprawić, że samice myszy stały się całkowicie niewrażliwe na zaloty samców. Wybierały raczej towarzystwo koleżanek. Gen ten odpowiada za produkcję mutarotazy fukozy – enzymu, który reguluje poziom estrogenów Ich nadmiar sprawił, że samice zaczęły się rozwijać według samczego „programu”. U ludzi estrogeny nie warunkują cech męskich.

Wszystko ma swoje plusy i minusy.

Przed naukowcami jeszcze długa droga do poznania molekularnych i genetycznych podstaw homoseksualizmu. Niemniej jednak, dziś wiadomo już, że w determinowaniu orientacji seksualnej dużą rolę odgrywają geny. Wyniki badań pokazują, że homoseksualizm nie jest chorobą i być może otworzą oczy chociażby niektórym. Czy jednak odkrycie genów odpowiedzialnych za orientacje seksualną przyniesie nam same korzyści? Czy nie dojdzie do nadużyć tj. chociażby przerwanie ciąży, kiedy będzie można zbadać preferencje seksualne nienarodzonego dziecka? Zapewne po takich odkryciach trzeba będzie dokładnie określić, kiedy można takie badania przeprowadzić. Niezbędne będą także odpowiednie przepisy prawne. Niestety, mimo iż nauka odbiera zagorzałym przeciwnikom homoseksualistów argument, że jest on „wbrew naturze”, nadal pewnie znajdą się jednostki próbujące użyć egzorcyzmów, aby wypędzić szatana z ciała opętanego mężczyzny czy opętanej przez homoseksualizm kobiety.